Szkoła Dam
Ścieżka forum - jesteś tutaj:FORUMTematy rozmów: KosmetykaPolecane kosmetyki
Musisz się zalogować jeżeli chcesz umieszczać wpisy i zakładać tematy.

Polecane kosmetyki

12

Szanowne Forumowiczki,

właśnie rozczarowałam się zakupem drogiego ( jak na moje standardy) tuszu do rzęs. Proponuję zatem założenie wątku, w którym polecamy sobie kosmetyki warte uwagi w rozsądnej cenie.

Ze swojej strony serdecznie polecam eyeliner firmy Eveline w mazaku. Nazywa się „Precise Brush Liner” i w mojej ocenie jakością nie odbiega np od produktów L’oreal.

@marta-m

Napiszesz dokładnie jaki tusz Cię zawiódł i dlaczego?

Z kosmetykami to jest niestety tak, że każdemu co innego podchodzi. Dużo opinii jest na stronach sklepów np. Sephora. Ostatnio też widziałam, że na stronie Rossmana pojawiają się recenzje produktów. Recenzje tez są na wizażu.

Jednym z moich faworytów jest pomadka w płynie Maybelline Superstay Matte Ink.

W moim odczuciu jest nie do zdarcia- nie straszne jej picie, jedzenie (naruszają ją tylko ciężkie bardzo tłuste potrawy a i to nieznacznie) czy cokolwiek innego. Jest to wielka zaleta - kilkanaście godzin pozostaje na ustach, wyciera się nieznacznie z czasem i w sposób który nie jest rażący dla otoczenia.

Nakłada się ją precyzyjnym aplikatorem- trzeba wypróbować go na spokojnie bo z poprawkami jak coś nie wyjdzie jest ciężko 🙂 Szybko zasycha, przez chwilę jest odrobinę klejący- ten efekt znika po kilku minutach. Odrobinę wysusza usta stąd niekoniecznie sprawdzi się do noszenia codziennie przez bardzo długi czas.

W tym miejscu mogę dla zainteresowanych zdradzić pewien sekret- jeśli chce się skutecznego demakijażu (płyny do demakijażu potrafią polec przy tej pomadce) i jednocześnie nawilżenia- produkt najlepiej usuwać klasyczną wazeliną na płatku. Schodzi bardzo ładnie i jednocześnie pielęgnuje usta minimalizując wcześniejsze spierzchnięcie. Usuwa się również pastą do zębów i szczoteczką- równie skutecznie i prosto.

Osobiście posiadam 3 odcienie tej pomadki: Loyalist (jasny nude), Dreamer (średni różowy, nieco cukierkowy) oraz ulubiony Lover (ciemny róż, na mnie wychodzi nawet ciemniejszy niż się wydaje - przypomina mocno dojrzałą malinę). Jestem typem kolorystycznym Zima i wszystkie te kolory całkiem nieźle się układają.

Z doborem kolorów radzę jednak uważać- to co wyświetla się w internecie nie do końca pokrywa się z rzeczywistością i bywa mylące. Najlepiej jest pójść do stacjonarnej drogerii i zobaczyć testery- koniecznie na skórze a nie same opakowania!

 

Z kupnem nie ma problemu, większość drogerii posiada ten produkt w swoim asortymencie. Przeciętna cena to ok 35zł- warto poczekać na promocję jeśli chce się testować więcej niż jeden. Ja jeden dostałam z Finlandii (Lover- mam wrażenie ze jest nieco lepszej jakości) a dwa kupiłam w drogerii na R po 20zł za sztukę.

@***emk***

Zawiódł mnie tusz Clinique „High impact extreme volume mascara”. Zasugerowałam się dobrymi opiniami na stronie sephory właśnie 😉 Wcześniej używałam tuszy Max Factor i uważam, ze efekt jest podobny.

@oliwia

potwierdzam. Te pomadki są niezniszczalne 🙂

 

Wiele razy musiałam boleśnie się przekonać, że drogie najczęściej wcale równa się dobre. Na moje podejście do kwestii kosmetyków złożyło się kilka elementów, przede wszystkim rozpoczęcie monitorowania budżetu i notowania wszelkich wydatków, wdrażanie ideii minimalizmu oraz nauka czytania INCI ze zrozumieniem 😉 Nie jestem ortodoksem, pomada do brwi, szminka czy tusz do rzęs w mojej kosmetyczne są zwykłymi drogeryjnymi kosmetykami. Za to podkład, cienie na powieki i róż, jako że nakładam je na duże powierzchnie skóry, dbam o to, żeby 'oddychały' i miały naturalny, czysty skład.

I tak, kładąc nacisk na efektywną pielęgnację, a makijaż na taki, który jeśli nie pomaga skórze, to co najmniej nie będzie jej szkodził, mam kilka prywatnych pielęgnacyjnych rewolucji, którymi mogę się podzielić. Być może któraś z Was skorzysta 🙂

  1. Podstawą są kosmetyki pielęgnacyjne o dobrym składzie. Omijam alkohol, parafinę, silikony, SLSy, PEGi, substancje zapachowe, glicerynę w dużym stężeniu (odkryłam, że chociaż naturalna - szkodzi mojej cerze). Serdecznie mogę polecić polską markę Sylveco i wszelkie linie produktowe. Szczególnie cenię sobie olejek do demakijażu, peeling enzymatyczny, lekki krem na dzień z betuliną, szampony Vianek.  Mają proste, przyjazne składy i równie przyjazne ceny. Równie przyjazne i świetne kremy do twarzy Polny Wianek, szczególnie z olejem konopnym - teoretycznie do cery tłustej, ale moja sucha wydaje się być zadowolona. Dla mogących przeznaczyć więcej budżetu na pielęgnacje serdecznie polecam produkty Resibo oraz d'Alchemy.
  2.  Minimalizując pielęgnację skóry do niezbędnych kroków, a więc i drastycznie ograniczonej liczby specyfików, skóra zaczyna sama się regulować i odbudowywać, np. po zaprzestaniu używania żelów pod prysznic z SLS i balsamów z parafiną nie potrzebuję już żadnego balsamu do ciała; pory na twarzy pozamykały się, a przebarwienia potrądzikowe zniknęły - nie muszę stosować podkładu ani korektora 🙂 Moja pielęgnacja obejmuje jedynie demakijaż olejkiem Sylveco (jeśli miałam wykonany makijaż), mycie twarzy żelem d'Alchemy, tonizowanie hydrolatem - obecnie z czystka, natłuszczanie mazidłem konopnym Polny Warkocz. Dwa razy w tygodniu pod krem nakładam serum wygładzające od Resibo - fenomenalne! oraz raz w tygodniu delikanie złuszczam się peelingiem enzymatycznym Sylveco. Również raz w tygodniu w ramach peelingu myję twarz szczoteczką Foreo, potem robię maseczkę z czystej sproszkowanej glinki. Czasami wymieniam kosmetyki drogeryjne na ręcznie robione, które kupuję na Biochemii Urody.
  3. Mam kręcone włosy, zaczęłam stosować się do wytycznych popularnej w sieci metody Curly Girl, która opiera się na wyborze delikatnych detergentów i łagodnego nawilżania włosów. Serdecznie mogę polecić szampon brzoskwiniowy z kolendrą od Anwen, szampony Vianka, odżywki Garniera Skin Food - szczególnie papaję, odżywkę malinę moroszka od Babuszki Agafii (za szalone 5 zł) oraz szampon octowy Barwy służący do dokładnego oczyszczania skóry głowy i włosów z nabudowanych substancji - robi się to raz na około dwa tygodnie. Do sytlizacji polecam Cantu aktywator, pięknie nabłyszcza i zostawia ujarzmione, nawilżone loki, przy czym łatwo się zmywa.  Przez pierwsze tygodnie takiej kuracji włosy i skóra głowy są trochę niesforne, ale po czasie kiedy się wyregulują, nie będą potrzebowały dużo zachodu ani żmudnej stylizacji.
  4. Kosmetyki mineralne do makijażu to moje odkrycie życia 🙂 Szczególnie podpasowała mi polska marka Pixie Cosmetic - podkład mineralny, cienie mineralne, róż mineralny. Są niemożliwie wydajne, pielęgnują cerę, a makijaż nimi wykonany jest trwały i nie odbiega od tego wykonywanego kosmetykami selektywnymi. Kosmetyki mineralne zawierają naturalny filtr przeciwsłoneczny. Dodatkowo mam pewność, że nie skrywa się w nich zdradliwa parafina czy silikony.
  5. Szminki: byłam najwierniejszą fanką szminek MAC dopóki nie odkryłam szminek Inglot. Jakość taka sama, cena o połę korzystniejsza. W ogóle kosmetyki kolorowe obu marek mogę serdecznie polecić, szczególnie cienie do powiek i pomadki.
  6. Tusz do rzęs to kosmetyk, przy którym naprawdę nie widzę różnicy w pozycjach za 170 zł i za 10 zł. Lubię naturalnie podkreślone rzęsy, sprawdza się tu tusz żółty Lovely oraz tusz Bell w żółtą zebrę, w który zaopatruję się w Biedronce. Oba nie rozmazują się, nie kruszą, nie zlepiają rzęs w owadzie nóżki i nie zostawiają grudek, łatwo się domywają. Nie miałam dotąd okazji wypróbować naturalnych tuszy do rzęs, ale najpewniej będę za takim się rozglądała.
  7.  Pomada do brwi Wibo to moje najświeższe odkrycie. Nie jest kosmetykiem naturalnym, ale efekt na brwiach pozostawia powalający, do tego jest naprawdę trwała i wydajna. Kolor light blonde nie ma w sobie ani grama ciepła, kobiety o chłodnym typie urody z pewnością to docenią 🙂

Kiedy patrzę wstecz i widzę, ile środków przeznaczałam na pielęgnację i makijaż kosmetykami selektywnymi i jak bardzo zły wpływ miały one na zdrowie mojej cery, jest mi po prostu przykro, że tak dawałam nabijać się w butelkę trybikom machiny marktetingowej 😉 Cieszę się, że świadomość klientów ciągle rośnie i asortyment kosmetyków o dobrych składach ciągle się powiększa.

Cytat z Ineska data 13 listopada 2019, 10:25

Wiele razy musiałam boleśnie się przekonać, że drogie najczęściej wcale równa się dobre. (...)

 

Dziękuję za bardzo merytoryczną odpowiedź!

Na pewno wypróbuję marki Resibo i D'Alchemy (jakie piękne opakowania!). Nie słyszałam o nich. Jestem zadowolona z obecnych kosmetyków do pielęgnacji (marki Kiehl's), ale wiadomo - skóra prędzej czy później się przyzwyczaja i trzeba szukać zmian.

Produktów firmy Vianek kiedyś używałam. Pamiętam, że miałam (chyba) balsam, ale wydawał mi się zbyt gęsty.

Czy próbowałaś kiedyś szamponów Babuszki Agafii? Ja miałam chyba jeden rodzaj i nie zrobił na mnie wrażenia. Mam jednak bardzo wypadające włosy (z uwagi na chorobę tarczycy) i potrzebuję, żeby szampon dawał mi większe "wsparcie".

Cytat z Marta M. data 15 listopada 2019, 12:07
Czy próbowałaś kiedyś szamponów Babuszki Agafii? Ja miałam chyba jeden rodzaj i nie zrobił na mnie wrażenia. Mam jednak bardzo wypadające włosy (z uwagi na chorobę tarczycy) i potrzebuję, żeby szampon dawał mi większe "wsparcie".

Szamponów Babuszki Agafii nie miałam, jedynie odżywki, malinę moroszkę oraz siedmiosilną - tę w opakwaniu typu pouch.

Niemniej również chorowałam przewlekle, a przez zażywane leki straciłam połowę włosów, więc znam ten problem. Z doświadczenia mogę potwierdzić skuteczność zasad medtody CG - czyli stosowanie bardzo delikatnej pielęgnacji, bez obciążania  i bez mocnych detergentów na co dzień. Stosuję  czerwoną wcierkę Banfi na skórę głowy, wmasowuję około 5 ml wcierki w skórę głowy, masuję ją szczotką Tanglee Teezer i trzymam tak około dwóch godzin przed umyciem głowy. Po około dwóch miesiącach obserwuję zdecydowanie mniejsze wypadanie i świeży puszek przy skórze głowy - odrastają! 🙂 Uprzedzam, że niespecjalnie ładnie pachnie, ale myślę, że warto się przemóc. W sieci można zobaczyć widoczne efekty po zastosowaniu tej wcierki u wielu osób.

Dodatkowo pijam pokrzywę i skrzyp, jem drożdże piwowarskie Lewitan i tran. Nie mogę za to przemóc się do regularnego olejowania włosów. Czasem nakładam 'glutka' z rozgotowanego siemienia lnianego na głowę w ramach maski. Ach, i przestałam rozjaśniać włosy, obcięłam je dość krótko żeby nie były obciążone własnym ciężarem. Skumulowane działanie przyniosło wymierne efekty.

Cytat z Marta M. data 15 listopada 2019, 12:07

Na pewno wypróbuję marki Resibo i D'Alchemy (jakie piękne opakowania!). Nie słyszałam o nich. Jestem zadowolona z obecnych kosmetyków do pielęgnacji (marki Kiehl's), ale wiadomo - skóra prędzej czy później się przyzwyczaja i trzeba szukać zmian.

Szczerze polecam! D'Alchemy rzeczywiście bardzo dobrze prezentuje się wizualnie, składy ma wzorcowe, do tego kosmetyki są bardzo wydajne, co równoważy cenę, a także przepięknie pachną - naturalnymi olejkami cytrusowymi. Ich używanie to namiastka prawdziwego luksusu 🙂

Resibo również ładnie się prezentuje, do tego opakowania kosmetyków są bardzo funkcjonalne. I tak najważniejsze, że obie marki są skuteczne w działaniu, a ich używanie to czysta przyjemność!

Kiehl's niestety nie posiada przyjaznych skórze składów, więc nigdy nie zdecydowałam się na zakup jakiegokolwiek produktu. Tym bardziej, że ich ceny wydają mi się mocno zawyżone w stosunku do zawartości. Niemniej, moja koleżanka jest im wierna od kilku lat i bardzo sobie chwali tę markę, szczególnie krem pod oczy z awokado.

Cytat z Ineska data 15 listopada 2019, 14:12

Nie mogę za to przemóc się do regularnego olejowania włosów.

Ja próbowałam olejowania. Nie pamiętam jakiego oleju używałam. Na pewno było to coś z oferty typu "eko". Miałam wrażenie, że nawet po umyciu włosów były one jeszcze tym olejem obciążone... Może kwestia produktu, ale mnie w każdym razie nie zachwyciła taka metoda 😉 Na Tanglee Teezer także się przerzuciłam, chyba jest to najprzyjemniejsza dla skóry głowy szczotka, jaką kiedykolwiek miałam.

Cytat z Ineska data 15 listopada 2019, 14:33

Kiehl's niestety nie posiada przyjaznych skórze składów, więc nigdy nie zdecydowałam się na zakup jakiegokolwiek produktu. Tym bardziej, że ich ceny wydają mi się mocno zawyżone w stosunku do zawartości. Niemniej, moja koleżanka jest im wierna od kilku lat i bardzo sobie chwali tę markę, szczególnie krem pod oczy z awokado.

Na Kiehl's skusiłam się właśnie z tego powodu, że wiele osób zachwalało produkty. Przede wszystkim legendarne Midnight Recovery Concentrate. Słyszałam też opinie, że najlepszy efekt daje stosowanie wspólne kilku produktów. Żel do mycia twarzy jest bardzo wydajny, ale nie zatrząsł moim światem. Kremy nawilżające są przyjemne, ale również różnicy powalającej nie czynią (zwłaszcza jeżeli pomyśli się o ich cenie...). Natomiast wspomniany wyżej koncentrat w sposób zauważalny przyspiesza gojenie małych ranek po wypryskach i jest w tym zakresie skuteczniejszy nawet niż specyfiki "apteczne" przepisane przez Panią Dermatolog. Miałam w lutym-marcu epizod znacznego pogorszenia się cery (wiele wyprysków). Maści z apteki nie pomogły, a koncentrat owszem. Może przypadek, ale jak na chwilę obecną jestem zadowolona. Jeżeli znajdę jego odpowiednik w wersji bardziej "przyjaznej skórze" to na pewno się skuszę (widziałam w ofercie D'Alchemy jakieś olejki).

Jestem raczej w fazie poszukiwań. Wcześniej używane kosmetyki do twarzy z Tołpy, Vianka i Neobio były w porządku, ale nadal nie znalazłam "swoich" produktów. Zakup produktów Kiehl's nastąpił trochę pod wpływem rozczarowania markami bardziej "eko" a trochę w celu sprawdzenia, czy faktycznie warto na takie produkty wydawać większe sumy. Teraz myślę przyjdzie pora na Resibo i D'Alchemy. Dzięki Twojemu poleceniu 🙂

Jeżeli można spytać - dlaczego Foreo jedynie raz w tygodniu? Czy skóra źle reagowała, czy jakieś inne przeciwwskazania? Ja używam częściej i jestem zadowolona 🙂

Cytat z Marta M. data 15 listopada 2019, 14:58

Jeżeli można spytać - dlaczego Foreo jedynie raz w tygodniu? Czy skóra źle reagowała, czy jakieś inne przeciwwskazania? Ja używam częściej i jestem zadowolona 🙂

Swojego czasu zawodowo współpracowałam z dermatologami i kosmetologami. Prywatnie rozmawiałam z nimi na przeróżne pielęgnacyjne tematy, w tym również odnośnie używania Foreo. Opinia wielu niezależnych specjalistów na temat szczoteczek sonicznych zawsze była taka sama: bardzo fajny gadżet, ale silnie złuszcza i dobrze stosować go jako peeling, czyli nie częściej niż raz w tygodniu. Jako, że peeling enzymatyczny jest niezwykle delikatny i złuszczanie następuje stopniowo, wspomagam je mechanicznie za pomocą Foreo, po paru dniach, kiedy złuszczony naskórek zaczyna 'schodzić' - traktuję go szczoteczką soniczną żeby wygładzić cerę 🙂

Przy częstym stosowaniu szczoteczek sonicznych można nabawić się nadwrażliwości cery, pękania naczynek, przetłuszczania i innych problemów. Pewnie i tak zależy to od wrażliwości i podatności cery, w każdym razie ufam specjalistom i nie kuszę losu, na co dzień dokładnie mycie dłońmi jest wystarczające. Wskazania producentów biorę na dystans, wiadomo, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, ja trochę dmucham na zimne i nie ryzykuję potencjalnych problemów.

12
(id: 0)