Szkoła Dam
Ścieżka forum - jesteś tutaj:FORUMTematy rozmów: GarderobaMarie Zelie
Musisz się zalogować jeżeli chcesz umieszczać wpisy i zakładać tematy.

Marie Zelie

Śledzę od jakiegoś czasu profile w mediach społecznościowych tej marki- i nie ukrywam- kuszą mnie ich produkty. Wyglądają ładnie, kobieco i schludnie. Jednak do ich sklepu w Gdańsku mam bardzo daleko, więc musiałabym zamawiać przez internet. Dlatego też jestem ciekawa czy któraś z Was ma ubrania firmy Marie Zelie i może coś więcej o nich napisać

Tak, mam Soterę bordową, ma za wąskie rękawy, ale to standard w ich sukienkach, dlatego spora część osób chodzi przerabiać sukienki do krawcowej. Ostatnio zamówiłam spódnicę Leto z wełny Loro Piana i musiałam zwrócić ze względu na luźne szwy. W narożnikach gdzie równoległa zakładka (nie wiem jak to się fachowo nazywa) spotyka się z prostopadłą była też niedoszyta. Poza tym jest grupa na Facebooku Marie Zélie sprzedam/wymienię/kupię. Na tej grupie panie wstawiają zdjęcia jak wyglądają w danych sukienkach, chętnie odpowiadają na pytania dotyczące wygody noszenia, jakości materiałów i pokazują jak wyglądają ich sukienki po przeróbkach krawieckich.

 

Nicola  J. To ciekawe co piszesz o tej grupie na fb. Muszę sobie zerknąć- żeby popatrzeć jak wyglądają w tych ubraniach przeciętne kobiety. Niestety moja figura bardzo różni się od figur modelek MZ i obawiam się, że będę w tych ubraniach wyglądać grubo i przysadziście.

Mam sukienkę Polo od Marie Zelie i budzi we mnie mocno ambiwalentne uczucia. Z jednej strony szybko stała się moją sukienką na wiele nieformalnych okazji, jakoś tak odruchowo po nią sięgałam, kiedy nie miałam co na siebie założyć. Jest z porządnego materiału i chyba dobrze uszyta. Ma natomiast jedną, bardzo istotną wadę. Nie wiem jak to się dzieje i z czego wynika, ale w tej sukience (mającej krótkie rękawki) bardzo szybko zaczynam czuć swój pot. Raczej nie jestem w niej w stanie spędzić całego dnia, mam potrzebę przebrać się już po kilku godzinach (a sukienkę wyprać). Nie przytrafia mi się to w żadnym innym ciuchu jaki posiadam.

Podzielę się też doświadczeniami swojej siostry: zamówiła trzy modele tej samej sukienki (Semillion) w trzech różnych kolorach i tym samym rozmiarze. Każda sukienka leżała na niej inaczej - zmierzyłyśmy i różnice w talii mierzonej na płasko wynosiły około 2cm. Siostra postanowiła zwrócić dwie z trzech sukienek i wtedy okazało się, że zwrot w Marie Zelie jest mocno problematyczny. Należy koniecznie wydrukować formularz zwrotu (nie jest dołączony do zamówienia), należy odesłać kurierem. Napisała w tej sprawie do obsługi klienta Marie Zelie i powiedziano jej, że wysyłka paczkomatem nie wchodzi w grę, ponieważ firma nie może pozwolić sobie na wysyłanie codziennie kogoś do paczkomatu po odbiór zwrotów. Zabrzmiało to dla mnie wybitnie absurdalnie z ust przedstawiciela firmy aspirującej na prestiżową (i obecnej na giełdzie papierów wartościowych).

Podsumowując: zrobiłam się co do Marie Zelie ostrożna. Jeśli coś zamówię, to prawdopodobnie na przecenie, licząc się z tym, że w razie zwrotu będę musiała na to poświęcić sporo czasu (oczekiwanie na kuriera, drukowanie formularzy).

Ja też posiadam kilka rzeczy tej firmy, więc napiszę parę słów na temat każdej z nich.

Dzianinowa sukienka Ofelia (granatowa) na razie nosi się bardzo dobrze. Zakładam ją wyjątkowo często, bo jest neutralna w kroju i kolorze, a także wyjątkowo zgrabna. No i wygodna. Jak dotąd dobrze znosi pranie.

Dzianinowa sukienka Sotera (czarna) już bardziej zwraca na siebie uwagę przez wiązanie przy szyi i bardziej obfity dół. Wybieram ją trochę rzadziej, ale też świetnie się nosi.

Bluzka Eunika jest ładna i przyjemna w noszeniu. Krój ma też bardzo korzystny dla mojej budowy ciała. Jednak w wyniku prania nieco się zdeformowała, co stanowi jej niewątpliwą wadę.

Spódnica Vinca Hêtre (wełniana) to był mój pierwszy nabytek. Ogromne plusy za piękny materiał i cieniutką, bawełnianą podszewkę, dzięki której spódnica ładnie się układa.

Spódnicę Carissę z bawełny (czerwoną) mam dopiero od niedawna, więc założyłam ją zaledwie kilka razy. Wizualnie prezentuje się bardzo ładnie, tylko nadmiernie się gniecie, co przy tym kroju sprawia, że wystarczy gdzieś usiąść, żeby tył wyglądał niekorzystnie.

Uogólniając, mogę powiedzieć, że kroje ubrań są świetne i dla kobiecej figury bardzo korzystne - podkreślają talię, tworzą z ciała piękną klepsydrę. Oprócz tego przyjemnie i wygodnie się je nosi. Co do rozmiarów to polecam kupowanie rzeczy z dzianin w rozmiarze mniejszym niż normalnie. Soterę kupiłam XS, obawiając się, czy nie będzie za mała, a Ofelię już XXS, bo Sotera okazała nieco za luźna w pasie (dla porównania dodam, że większość ubrań kupuję w rozmiarze 36). Z kolei obie spódnice są z tkanin, które nie są elastyczne, i w tym przypadku normalny rozmiar jest tym właściwym. Z obwodem rękawów sukienek nie miałam problemu, natomiast wolałabym, żeby sięgały aż po nadgarstki, a nie do połowy przedramienia. Z kolei obie spódnice planuję skrócić, bo są dla mnie trochę za długie - pod tym względem zdecydowanie lepiej prezentują się na wysokich modelkach ze zdjęć.

Myślę, że jakość tych rzeczy jest niezła, choć nie idealna (wyjątek stanowi wełniana spódnica, której jakość jest bez zarzutu), i nie wiem, czy w niektórych przypadkach cena jest do niej adekwatna. Mnie wszystkie rzeczy udało się kupić na przecenie, więc nie żałuję i na pewno będę polować tam na kolejne okazje. Odsyłać rzeczy na razie nie musiałam, więc o obsłudze klienta nie mogę się wypowiedzieć.

Mam nadzieję, że ta garść uwag będzie przydatna.

Dzięki za odpowiedzi 😁.  Obawiam się ubrań z Marie Zelie głównie z powodu ich fasonów, które ładnie wyglądają na modelkach. Przede wszystkim dlatego, że jestem dosyć niska i noszę przeważnie rozmiar L(40)- a więc daleko mi do figury modelki. Zapewne na ubrania z MZ skuszę się jak trafię do ich sklepu stacjonarnego w Gdańsku- a że do Gdańska mam ze 400km to raczej nie nastąpi to zbyt szybko.

Od ponad roku noszę sukienkę Asteria w kolorze navy blue. Mam 158 cm wzrostu i musiałam ją mocno skrócić do długości sięgającej kolan (oryginalnie sięgała mi do połowy łydki). Nie straciła fasonu. Jedyne zarzuty jakie mogę wobec niej mieć to delikatne wycieranie się koloru na szwach i słabej jakości podszewka, która dosyć szybko się powyciągała i pozaciągała na szwach - na szczęście jest to niewidoczne. Poza tym bardzo ją lubię, często noszę na codzień. Jednak nie zdecydowałam się na zakup kolejnych ubrań tej marki.

Ineska - a mogłabyś mi powiedzieć z jakiego materiału jest Twoja Asteria? Rozważałam wersję z wełny Loro Piana jako klasyczną małą czarną na wszystkie okazje, ale po Twojej opinii na temat podszewki zaczynam się zastanawiać. Ciekawa jestem czy do droższych modeli wszywają lepsze podszewki.

Cytat z Marta P. data 7 lipca 2019, 00:30

Ineska - a mogłabyś mi powiedzieć z jakiego materiału jest Twoja Asteria? Rozważałam wersję z wełny Loro Piana jako klasyczną małą czarną na wszystkie okazje, ale po Twojej opinii na temat podszewki zaczynam się zastanawiać. Ciekawa jestem czy do droższych modeli wszywają lepsze podszewki.

W spódnicy Leto z wełny Loro Piana była bawełniana podszewka z grubszego, nieprześwitującego materiału, dobrze obszyta. W przeciwieństwie do materiału wierzchniego. Niestety nie zrobiłam zdjęć przed jej odesłaniem żeby się tu podzielić.

Mam w swojej szafie butelkowozieloną Lotis. Ostatnio kupiłam też karmelową Melię, ale ją odesłałam, bo nie było mi w niej twarzowo (kwestia indywidualna, do sukienki jako takiej nie miałam zarzutów). Obydwie sukienki nie nadają się do noszenia wiosną czy latem ze względu na to, że są bardzo ciepłe.

Kilka miesięcy temu kupiłam też czarną Soterę. Nie zwróciłam uwagi na skład (naiwnie założyłam, żę MZ zna się na rzeczy). Nie mam nic do jakości tamtego materiału, a raczej jego stosowności. Bawełniana, elastyczna dzianina (przypominająca bluzę lub T-shirt) pasuje według mnie do kroju Sotery jak wół do karety. Takich kwiatków jest u MZ pełno. Piękne kroje + piżamowy materiał.  Sprawia to, że naprawdę nie wiem, na jaką okazję miałabym założyć sporą część sukienek, które prezentują na stronie. Do kategorii swobodnej pasują materiałem, ale nie krojem. Do codziennej lub pogranicza codziennej i formalnej - krojem, ale nie materiałem. Szkoda.

 

(id: 0)