Szkoła Dam
Musisz się zalogować jeżeli chcesz umieszczać wpisy i zakładać tematy.

Klasyczne inspiracje

12

Drodzy Forumowiczki i Forumowicze,

temat źródeł i inspiracji do tworzenia swojego klasycznego stylu pojawia się co jakiś czas pod wpisami, więc pomyślałam, że przydałby się też taki wątek na forum. Jestem ciekawa, gdzie szukacie pomysłów, kim i czym się inspirujecie, co polecacie. Odmian i i nterpretacji klasyki jest właściwie sporo, a ja dalej nie znalazłam swojej, więc będę wdzięczna za podsunięcie propozycji blogów, vlogów czy profili na Instagramie.

Sama znam i korzystam:

- z blogów: Jak ubrać się klasycznie, Jak ubrać dorosłą kobietę, Classic Valeria (od 2 lat nieaktywny), Getthelook (choć to blog o znalezieniu swojego typu stylistycznego, a nie stricte o klasyce)

-z vlogów: Aleksandra Frątczak-Biś, angielskojęzyczne The Rachel Review i Justin Leconte

Nie śledzę żadnych profili na Instagramie, ale chętnie bym zaczęła.

Niestety nie mam w Internecie żadnych inspiracji w typie, o który pytasz. Jeśli dobrze zrozumiałam post. Nie bardzo interesowały mnie miejsca typowo szafiarskie, gdzie tylko pokazywano zdjęcia i opisywano stylizacje. Brakowało mi w nich rad, jak to robić. Z drugiej strony, gdy rady się pojawiały, styl mi nie odpowiadał, więc nie miałam ochoty śledzić takiej osoby. :/

Lubię za to oglądać na YT kanały:

- Zophia - osobista stylistka (polski)
- Jenny Mustard (anglojęzyczny) - bardzo nieklasyczne, za to ekstrawaganckie stylizacje
- Dearly Bethany - już bardziej klascznie (anglojęzyczne)
- Karolina Żebrowska (głównie anglojęzyczny) - dziewczyna specjalizuje się w historycznej modzie kobiecej oraz Vintage

Żaden z tych kanałów nie jest dla mnie inspiracją w takim sensie, że styl tych konkretnych YouTuberek mi odpowiada i się na nim wzoruję. Lubię za to oglądać te dziewczyny, bo są autentyczne i ich sposób myślenia jest tym, co pomaga mi kształtować włąsne myślenie o kreowaniu stylu.

Na początku mojej przygody z kształtowaniem klasycznego stylu trafiałam głównie na blogi męskie (gdzie również inspirowałąm się sposobem myślenia) , później byłam u Classic Valerii ale widząc, który działał zbyt nieregularnie. Widząc, że brakuje mi dobrych wyznaczników szukałam wiedzy w książkach, ale żadna mi nie odpowiadałą. Aż trafiłam na "Paryski Szyk" Ines de la Fressange - który był już bardzo konkretną pomocą w budowaniu szafy i wpisywał się w moje potrzeby oraz gusta. No i ostatecznie trafiłam tu do Szkoły Dam.

Aktualnie wiem, co mi się podoba, mój styl ewoluuje i dostosowując go do swojego trybu życia, staram się znaleźć konsensus pomiędzy elegancją a wygodną nowoczesną prostotą. Prostosa jest u mnie kluczem.

Mogę podesłąć swoją tablicę na Pinterest: https://pl.pinterest.com/annateodorczyk9/chic/

Dziękuję za Pinteresta, kilka zestawów mi się spodobało.

Jenny Mustard znam, dla mnie zupełne zaprzeczenie estetyki. Zupełnie nie rozumiem, co stoi za tymi kreacjami. Lubię oglądać Karolinę Żebrowską, lubię też styl retro, ale tylko i wyłącznie na kimś. Z pewnością masz rację z tym, że najskuteczniejszą taktyką jest wypracowanie sobie indywidualnego podejścia do stylu, a ja mam wciąż skłonność do szukania gotowych zestawień, mając jednocześnie ten problem, że większość z nich albo mi się nie podoba, albo podoba, ale ja sama nie wyglądałabym w nich dobrze.

Jenny Mustard cenię bardzo za dużą świadomość i pewność siebie w kreowaniu własnego wizerunku. Jej stroje są całkowicie kosmiczne, ekstrawaganckie i nie mają nic wspólnego z klasycznym stylem, ale mimo to stanowi dla mnie taką bardziej duchową inspirację. Mnie nigdy nie udało się tworzyć dobrych zestawów kopiując czy inspirując się kimą 1:1

Przypomniało mi się jeszcze, że warto zainspirować się  stylem Ines de la Fressange

https://pl.pinterest.com/search/pins/?rs=ac&len=2&q=ines%20de%20la%20fressange%20style&eq=ines%20de&etslf=4528&term_meta%5B%5D=ines%7Cautocomplete%7C0&term_meta%5B%5D=de%7Cautocomplete%7C0&term_meta%5B%5D=la%7Cautocomplete%7C0&term_meta%5B%5D=fressange%7Cautocomplete%7C0&term_meta%5B%5D=style%7Cautocomplete%7C0

Ze swojej strony dodam, że bardzo inspirują mnie zdjęcie w sklepach internetowych sprzedajacych klasyczne ubrania. Temat sklepów został poruszony w oddzielnym wątku więc nie będę go tu rozwijać. Napiszę za to o książce "Warsztaty stylu", która pomogła mi w określaniu własnego stylu i budowaniu garderoby. Polecam ją całym sercem 🙂

Bardzo nie lubię tego współczesnego zamieszania wokół słowa styl. Czasami wydaje mi się, że styl staje się sam w sobie celem życia zwłaszcza dla młodych ludzi. Uważam, że ubranie ma 3 podstawowe zadania.

1. Ukrywać nagość, chłodzić lub ogrzewać.

2. Być odpowiednim do okazji.

3. Upiększać noszącego.

Koniec.

Wszystko w czym będziemy wyglądac świetnie i adekwatnie do okoliczności stanie się naszym stylem po wielu latach prób i błędów. Złoty przepis na własny styl to znalezienie swoich kolorów, swoich fasonów, proste plecy, uśmiech i kilka lat na karku. W takiej kombinacji obroni się najbardziej konserwatywny habit jak i ekstrawagancka kreacja.

Inspiracje są ważne ale to trochę podchodzenie do wyglądu od tyłu.

Jeszcze zapomniałam dodać, że tak jak lekarze mają przykazanie "Po pierwsze nie szkodzić" tak ubrania mają "po pierwsze nie szpecić".

Współczesne kobiety sukcesu korzystają z porad stylistek i gromadzą inspiracje. Gdzieś czytałam,że 150 lat temu byłoby to nie do pomyślenia. Cóż, kobiety z wyższych sfer miały wiele czasu a każdy potrzebuje jakiegoś spełnienia więc często spełniały się w fatałaszkach. Za punkt honoru uznawały znalezienie interesującego kroju tylko dla siebie, wspaniałych dodatków, których nikt inny nie ma. Same kształtowały swój styl, z pomocą krawca oczywiście. Kopiowanie było w złym tonie i dotyczyło niższych warstw społecznych.

Nie zrozumcie mnie źle, nie chcę nikogo krytykować za to,że szuka inspiracji czy rad. Po prostu chciałabym żebyśmy zrozumiały że te wszystkie stylizacje internetowe mają zwykle za zadanie sprzedać produkt (czasem produktem jest sama instagramerka, jek książka, szmatka) i to wszystko. Wpędza to młode, nieopierzone dziewczyny w absurdalne kompleksy. Nie będziemy wyglądac jak one bo nie wyglądamy jak one. Zwyczajnie. Pokochaj swoje włosy, swój brzuszek i policzki. Ramiona, pupę i stopy. Sprawdź co im służy, co podkreśla ich naturalną harmonię. Rób sobie zdjęcia,ale nie sexy selfie tylko obiektywne zdjęcia bez pozowania. Wróć do nich za dwa miesiące. I z nich zrób swoją planszę inspiracji i zakazanych kierunków. Da to więcej niż podglądanie cudzego stylu.

 

Akwamaryno, to podejście, które opisujesz, jest mi bliskie. Pisząc o szukaniu inspiracji chodzi mi raczej o to, jak wyrobić sobie dobry gust, a nie jak być aktualnie modnym, bo gdybym chciała podążać za aktualną modą, to wystarczyłoby mi kopiować Marię z bloga Ubieraj się klasycznie. A nie robię tego, bo nie jestem nią ani nawet podobnym typem i nie będę dobrze wyglądać dobrze w surowym, męskim wydaniu.

Nie bardzo da się jednak wyrobić sobie gust, nie oglądając zestawień na żywych ludziach i próbując przekładać to na swoje warunki, co nie znaczy, że szukam kogoś do kopiowania.

Niestety to,co piszesz Katarino, jest absolutną prawdą. Nie da się wyrobić sobie gustu bez odpowiednich inspiracji. To,co otacza nas na co dzień raczej gustom nie służy, choć i tak jest o wiele lepiej niż jeszcze 10-15 lat temu. Gdy wyjezdzałam za granicę jako nastolatka na początku wieku (ha! Jak to brzmi!)  to dziwilam się, jak to w ogóle możliwe, że tam mężczyzni wyglądają tak przystojnie, czemu ci nasi Polacy na ich tle tacy brzydcy, czy to wina rasy?( znowu, jak to brzmi). Tu szorty i tam szorty, tu T-shirty, tam również. Wróciłam i mnie olsniło. To były zupełnie inne szorty i zupełnie inne T-shirty! Inny materiał, inny krój. Mięsista bawełna zamiast powyciąganej dzianiny wiskozowej. Skarpetki trzymające się nogi zamiast pozwijanych pięcioletnich onucy. Zrobiło mi się żal. Poczułam się jak, nie przemierzając, Ksiądz Dyrektor, który pojechał za granicę do jakiegoś biskupa i na widok tego,co tam zobaczył powiedział "jaka ta Polska biedna. Jaka biedna!". Cóż, ja też nigdy biedna nie byłam ale na Zachodzie wyglądałam jak nędzarka.

Dziś różnic już takich nie ma. Dziś patrzę na młodych chłopaków i zastanawiam się jak to możliwe, że w ciągu raptem pół pokolenia tak wyładniała młodzież. Cóż, właśnie przez to umiłowanie stylu, tak przeze mnie pogardzane. Wolę gdy styl jest niejako "przy okazji"  a oni zachowują się i mówią o ubraniach jak by to było clue ich życia. Jednakże to dobrze. Frak dobrze leży dopiero w trzecim pokoleniu a my mamy kilka do nadrobienia. Może to właśnie oni wykonują tytaniczną pracę nad gustem swoim i otoczenia zaś ich dzieci wzrosną już w nim naturalnie... O,to by było coś.

12