Szkoła Dam
Musisz się zalogować jeżeli chcesz umieszczać wpisy i zakładać tematy.

A może Klub Szkoły Dam?

12

Zajrzałam na blog Łukasza i okazuje się, że bardzo niedawno opisywał, czym, dla kogo i o czym są Spotkania z Charakterem - podrzucam linka, są zdjęcia:

https://czasgentlemanow.pl/2019/09/spotkania/

@bloodorange miałam okazję czytać post Łukasza praktycznie zaraz po tym jak się ukazał. Przyznam, że to właśnie on dodatkowo podsycił moje zainteresowanie Spotkaniami z Charakterem.

Wedle opisu autora i w teorii wygląda to super- byłam jednak bardzo ciekawa jak teoria ma się do praktyki. Jak wszyscy wiemy- czasami te dwie dziedziny potrafią się mocno rozminąć 🙂

Dziękuję @alicja-wsul za podzielenie się swoimi doświadczeniami. Dzięki Tobie będę mniej podejrzliwie przyglądać się tej inicjatywie.

Wydaje mi się, że to jak to wygląda w praktyce zależy w dużej mierze od lokalnej społeczności. Przykładowo w Trójmieście wymagają dość dobrej znajomości angielskiego, bo w tym języku odbywają się wszystkie rozmowy. Ponadto koordynator raczej „odradza” przychodzenie, gdy nie ma zamiaru się aktywnie uczestniczyć w konwersacjach oraz gdy poziom języka nie jest za wysoki. I szczerze mówiąc po części rozumiem argumentację o małej ilości miejsc przy stoliku i ciasnocie (aczkolwiek nie widzę powodu, dla którego nie można by zarezerwować większego stolika) oraz potrzebę znajomości języka, jeśli wszyscy się w nim komunikują, jednak... trochę to przykre, zwłaszcza że od dłuższego czasu zbierałam się w sobie, żeby do nich dołączyć, a tu na starcie dowiaduje się, że nic tego, bo uczyłam się złego języka... 😞

Cytat z Karolina data 29 września 2019, 11:52

Wydaje mi się, że to jak to wygląda w praktyce zależy w dużej mierze od lokalnej społeczności. Przykładowo w Trójmieście wymagają dość dobrej znajomości angielskiego, bo w tym języku odbywają się wszystkie rozmowy. Ponadto koordynator raczej „odradza” przychodzenie, gdy nie ma zamiaru się aktywnie uczestniczyć w konwersacjach oraz gdy poziom języka nie jest za wysoki. I szczerze mówiąc po części rozumiem argumentację o małej ilości miejsc przy stoliku i ciasnocie (aczkolwiek nie widzę powodu, dla którego nie można by zarezerwować większego stolika) oraz potrzebę znajomości języka, jeśli wszyscy się w nim komunikują, jednak... trochę to przykre, zwłaszcza że od dłuższego czasu zbierałam się w sobie, żeby do nich dołączyć, a tu na starcie dowiaduje się, że nic tego, bo uczyłam się złego języka... 😞

Czy w trójmiejskiej grupie „Spotkania z Charakterem” jest tak dużo obcokrajowców że angielski jest wymagany?

Cytat z **emk** data 29 września 2019, 12:44
Cytat z Karolina data 29 września 2019, 11:52

Wydaje mi się, że to jak to wygląda w praktyce zależy w dużej mierze od lokalnej społeczności. Przykładowo w Trójmieście wymagają dość dobrej znajomości angielskiego, bo w tym języku odbywają się wszystkie rozmowy. Ponadto koordynator raczej „odradza” przychodzenie, gdy nie ma zamiaru się aktywnie uczestniczyć w konwersacjach oraz gdy poziom języka nie jest za wysoki. I szczerze mówiąc po części rozumiem argumentację o małej ilości miejsc przy stoliku i ciasnocie (aczkolwiek nie widzę powodu, dla którego nie można by zarezerwować większego stolika) oraz potrzebę znajomości języka, jeśli wszyscy się w nim komunikują, jednak... trochę to przykre, zwłaszcza że od dłuższego czasu zbierałam się w sobie, żeby do nich dołączyć, a tu na starcie dowiaduje się, że nic tego, bo uczyłam się złego języka... 😞<img class="lazy lazy-hidden emoji" src="data:image/gif;base64,R0lGODlhAQABAIAAAMLCwgAAACH5BAAAAAAALAAAAAABAAEAAAICRAEAOw==" data-lazy-type="image" data-lazy-src="https://s.w.org/images/core/emoji/12.0.0-1/svg/1f61e.svg" alt="😞" /><noscript><img class="emoji" src="https://s.w.org/images/core/emoji/12.0.0-1/svg/1f61e.svg" alt="😞" />

Czy w trójmiejskiej grupie „Spotkania z Charakterem” jest tak dużo obcokrajowców że angielski jest wymagany?

Nie, z tego co się orientuję, to są to sami Polacy, tylko używają angielskiego, bo „jakoś nigdzie indziej nie ma możliwości go używać w praktyce”

Cytat z Karolina data 29 września 2019, 11:52

Ponadto koordynator raczej „odradza” przychodzenie, gdy nie ma zamiaru się aktywnie uczestniczyć w konwersacjach oraz gdy poziom języka nie jest za wysoki.

Czytam i nie wierzę.

To o czym piszesz @Karolina przekracza moją zdolność pojmowania, a także wszelkie najgorsze przypuszczenia na temat "odstawania" od grupy ludzi którzy spotykają się pod szyldem Spotkań z Charakterem. Spodziewałam się ewentualnych krzywych spojrzeń czy niedopasowania strojem lub poziomem znajomości s-v, natomiast nigdy nie pomyślałam, że powodem wykluczenia może być opinia lokalnego koordynatora czy chęć używania ojczystego języka na terenie gdzie jest on językiem urzędowym.

O ile jestem w stanie w pewnym zakresie zrozumieć chęć prowadzenia konwersacji w języku Szekspira, tak szokiem dla mnie jest wykluczanie czy też "zniechęcanie" kogokolwiek z powodu niedostatecznego poziomu jego znajomości. Zrozumiała to sytuacja, że osoba która w ogóle języka nie zna zrezygnuje sama- po co siedzieć jak na tureckim kazaniu skoro można spędzić ten czas w sposób bardziej produktywny. Co innego osoba która prezentuje słabszą niż średnio-wysoką znajomość angielskiego- nierzadko sporo rozumie ale np. ma wewnętrzną obawę przed podjęciem konwersacji. Dla takiej osoby teoretycznie "luźne" spotkania w gronie dobrze wychowanych i stosujących zasady s-v osób (gdzie można na chwilę odetchnąć od strachu o ironiczne uśmieszki i komentarze spowodowane własną nieporadnością językową) jest doskonałą okazją do przełamania się i rozpoczęcia interakcji. Ćwiczenie czyni mistrza, a dobry przykład od towarzystwa motywuje do podjęcia wyzwania i pracy nad daną umiejętnością.

Tutaj dochodzimy do sedna tego co najbardziej dotknęło mnie w opisanej sytuacji- koordynator wraz ze swoją grupą nie są w tym momencie inspiracją ani wsparciem innych w rozwoju, czego można oczekiwać po ludziach spotykających się pod szyldem Czasu Gentlemanów. Są grupą wykluczającą, zamkniętą, nieco... snobistyczną? "Nie jesteś dla nas dość dobry więc nie przychodź. Szkoda na ciebie miejsca i uwagi. Będziemy się sami kisić w swoim sosiku ludzi na poziomie". Zobaczenie, a co dopiero spotkanie się twarzą w twarz z takim traktowaniem- boli.

Zakładając, że jedną z najistotniejszych zasad savoir-vivre jest ta, która mówi o takim zachowaniu w strefie publicznej aby inni ludzie dobrze czuli się w moim towarzystwie- przytoczone przez @Karolina postępowanie koordynatora (niejako gospodarza wydarzenia) jest w mojej opinii totalnym zaprzeczeniem w/w zasad. Nie ma w nim dobrego przykładu, nie ma serdeczności dla "aspirujących", być może nie ma też głębszej refleksji w jaki inny sposób można rozwiązać tę mało komfortową dla obu stron sytuację.

W tym miejscu pozwolę sobie przytoczyć rozwiązanie jakie stosowane jest w środowisku akademickim przy okazji seminariów czy międzynarodowych konferencji gdzie obowiązującym językiem komunikacji jest język angielski. Wbrew pozorom nie wszyscy uczestnicy takich spotkań są doskonale wyedukowani w zakresie lingwistyki- prezentowany poziom jest bardzo różny. Mimo to wszyscy są zachęcani do zadawania pytań i merytorycznej dyskusji. W momencie, kiedy zadane przez mniej utalentowaną językowo osobę pytanie czy wypowiedź jest zbyt niezrozumiałe dla prelegenta- w sytuację włącza się chairman lub inna osoba będąca gospodarzem wykładu. To ona dopytuje (w Polsce często po polsku) pytającego co miał na myśli i od nowa formułuje pytanie do prelegenta. W ten sposób  dyskusja trwa do chwili kiedy wszystko jest dla wszystkich zrozumiałe i nie ma w tym niczego uwłaczającego. Nie wstydem jest czegoś nie wiedzieć albo się pomylić- wstydem jest trwać w świadomej niewiedzy lub błędzie i unikać pytań. Jeden pomaga drugiemu i korzystają na tym wszyscy. Głownia nauka.

Gdyby podobne rozwiązanie stosować podczas trójmiejskich Spotkań z Charakterem to z pewnością o wiele więcej interesujących osób mogłoby dołączyć do grupy i wzbogacać ją swoimi opiniami. Pomijając słuszność lub brak słuszności prowadzenia rozmów w języku obcym (wspaniale rozwija to pewność siebie i żywe kompetencje językowe!) jako kwestię dyskusyjną, gdzie argumenty "za" i "przeciw" się równoważą- może wystarczy zadać sobie pytanie co można zrobić inaczej bądź lepiej- tak, aby wszystkim potencjalnym członkom było dobrze i język nie determinował znajomości?

 

Z góry przepraszam za tak obszerny komentarz. Jeśli kogokolwiek uraziłam powyższym wpisem- mogę tylko powiedzieć "przepraszam". Nie znam dokładnej sytuacji, mogę wypowiedzieć się wyłącznie na podstawie przedstawionych danych. Przytoczona refleksja jest oparta o moje własne odczucie jakie wyniosłam po przeczytaniu posta @Karolina - a uczucia które mną zawładnęły dalekie były od pochwał i peanów na cześć przytoczonych w nim osób. Przykra sprawa, że w środowisku aspirującym do miana dam i gentlemanów takie sytuacje w ogóle mają miejsce.

@Karolina- przykro mi że spotkała Cię taka sytuacja. Jeśli Klub Szkoły Dam powstanie- na pewno drugi raz takie coś cię nie spotka. Jestem o tym świecie przekonana.

 

Cytat z Karolina
Nie, z tego co się orientuję, to są to sami Polacy, tylko używają angielskiego, bo „jakoś nigdzie indziej nie ma możliwości go używać w praktyce”

To dla mnie conajmniej dziwne. Wygląda więc na to że trójmiejska grupa Czasu Gentlemanów jest niejako zamkniętą grupą ze względu na język, jakim się posługują. Jeszcze dziwniejsze jest to, że są tam sami Polacy- zrozumiałabym ten wymóg znajomości angielskiego gdyby było tam dużo obcokrajowców. Nie dziwię się, że nie chcą ludzi, którzy są nieaktywni w dyskusji- „martwe dusze” czy „sztuczny tłum” mogą być problematyczne w pubie, gdzie jest bardzo ograniczona przestrzeń.

Co do konwersacji po angielsku- w Łodzi, w którymś pubie jest takie coś, że są stoły językowe, przychodzą tam obcokrajowcy(np. studenci z English Division) i rozmawiają z uczestnikami w danym języku.

Nie oceniałabym koordynatora aż tak surowo, wiadomo że powinien mieć na względzie wygodę pozostałych uczestników, poza tym cały czas zachowywał wysoki poziom kultury wypowiedzi i nie twierdził wprost, że to za wysokie progi dla zwykłych „szaraczków”. Aczkolwiek zrobiło się przykro, zwłaszcza że zdążyłam się już ucieszyć, że akurat zjeżdżając ze studiów na weekend, będę mieć okazje „zaliczyć” pierwsze takie spotkanie.

@Oliwia_S dziękuję za okazane wsparcie i nie mam wątpliwości, że Klub Szkoły Dam rozwiązałby ten problem inaczej 😉

Aczkolwiek trzeba pamiętać, że zawsze tam gdzie występuje czynnik ludzki, nie wszystko musi się układać idealnie.

Errare humenum est

Cytat z Oliwia_S data 29 września 2019, 13:17
Cytat z Karolina data 29 września 2019, 11:52

Ponadto koordynator raczej „odradza” przychodzenie, gdy nie ma zamiaru się aktywnie uczestniczyć w konwersacjach oraz gdy poziom języka nie jest za wysoki.

Czytam i nie wierzę.

(...)

Tutaj dochodzimy do sedna tego co najbardziej dotknęło mnie w opisanej sytuacji- koordynator wraz ze swoją grupą nie są w tym momencie inspiracją ani wsparciem innych w rozwoju, czego można oczekiwać po ludziach spotykających się pod szyldem Czasu Gentlemanów. Są grupą wykluczającą, zamkniętą, nieco... snobistyczną? "Nie jesteś dla nas dość dobry więc nie przychodź. Szkoda na ciebie miejsca i uwagi. Będziemy się sami kisić w swoim sosiku ludzi na poziomie". Zobaczenie, a co dopiero spotkanie się twarzą w twarz z takim traktowaniem- boli.

(...)

Zakładając, że jedną z najistotniejszych zasad savoir-vivre jest ta, która mówi o takim zachowaniu w strefie publicznej aby inni ludzie dobrze czuli się w moim towarzystwie- przytoczone przez @Karolina postępowanie koordynatora (niejako gospodarza wydarzenia) jest w mojej opinii totalnym zaprzeczeniem w/w zasad. Nie ma w nim dobrego przykładu, nie ma serdeczności dla "aspirujących", być może nie ma też głębszej refleksji w jaki inny sposób można rozwiązać tę mało komfortową dla obu stron sytuację.

 

Przykra sprawa, że w środowisku aspirującym do miana dam i gentlemanów takie sytuacje w ogóle mają miejsce.

 

Mam dokladnie takie same odczucia. Dodam, ze tak naprawde to powinni zmienic nazwe spotkan (przestac sie utozsamiac z blogiem), bo ich zachowanie przeczy temu, o czym pisze Łukasz Kielban.

12
(id: 0)